Wokół ustawy o związkach partnerskich najwięcej emocji budzi nie sama nazwa, ale to, co w praktyce oznacza dla pieniędzy, majątku i bezpieczeństwa bliskiej osoby. Dla przedsiębiorcy albo osoby planującej wspólny biznes z partnerem kluczowe są trzy pytania: kto jest właścicielem majątku, jak wyglądają podatki i co stanie się z firmą, jeśli jedno z was zachoruje albo umrze. Ja patrzę na ten temat przede wszystkim przez pryzmat skutków prawnych, a nie deklaracji politycznych, więc od razu powiem wprost: na dziś projekt nie obowiązuje, bo został zawetowany 17 lipca 2026 r.
Najpierw status projektu, potem skutki dla firmy
- Projekt dotyczący związków nieformalnych nie wszedł jeszcze w życie, bo został zawetowany przez prezydenta.
- W projektowanym modelu kluczowa była umowa notarialna i rejestracja statusu osoby najbliższej.
- Najmocniej na biznes wpływałyby kwestie majątkowe, podatkowe i sukcesyjne.
- To nie byłaby nowa forma prowadzenia działalności gospodarczej ani automatyczna „wspólna firma”.
- Dla JDG najważniejsze pozostają dokumenty: testament, pełnomocnictwa i plan sukcesji.
Na jakim etapie są prace i dlaczego to zmienia ocenę ryzyka
W praktyce trzeba zacząć od statusu legislacyjnego, bo on decyduje, czy mówimy o prawie obowiązującym, czy o projekcie. Senat przyjął ustawę bez poprawek 25 czerwca 2026 r., ale 17 lipca 2026 r. prezydent zawetował ustawę, więc nie stała się ona częścią porządku prawnego. To ważne rozróżnienie: dopóki nie ma podpisu i publikacji, nie ma nowych uprawnień dla urzędu, banku, księgowości ani przedsiębiorcy.
Ja traktuję to jako pierwszy filtr decyzyjny. Jeśli ktoś buduje plan rodzinny albo firmowy, nie powinien zakładać, że „zaraz wszystko się zmieni”, tylko pracować na tym, co obowiązuje dziś. Właśnie dlatego dalsza część tekstu jest o tym, co projekt miałby dać i gdzie w firmie pojawiają się realne konsekwencje.
Co faktycznie zmieniłaby umowa o wspólnym pożyciu
Projekt opierał się na umowie zawieranej przed notariuszem przez dwie pełnoletnie osoby, niezależnie od płci. Z takiego rozwiązania wynikałby status osoby najbliższej w związku, a wraz z nim pakiet uprawnień dotyczących majątku, zdrowia, administracji i dziedziczenia. Dla życia prywatnego to brzmi abstrakcyjnie, ale dla przedsiębiorcy oznacza bardzo konkretne rzeczy: większą przewidywalność przy rozliczaniu majątku, łatwiejsze działanie w sytuacjach kryzysowych i prostsze uporządkowanie relacji między prywatnym a firmowym.
Najważniejsze elementy, które miałyby znaczenie także poza domem, to:
- wspólność majątkowa jako opcja, a nie automatyzm;
- pełnomocnictwo do działania przed sądami i administracją publiczną;
- dziedziczenie testamentowe i zwolnienie z podatku od spadków i darowizn;
- dostęp do informacji medycznej, co ma znaczenie, gdy firma zależy od decyzji podejmowanych w sytuacji nagłej;
- prawo do wspólnego mieszkania, istotne wtedy, gdy lokal domowy i firmowy są ze sobą powiązane finansowo.
Dla firmy najważniejsza jest jednak rzecz mniej spektakularna: taka umowa nie tworzy automatycznie wspólnej działalności gospodarczej. Jeśli dwoje ludzi chce prowadzić biznes razem, nadal potrzebuje odpowiedniej formy prawnej, na przykład spółki, a nie samego statusu w relacji. To prowadzi prosto do pytania o majątek firmy i ciągłość działania.

Jakie znaczenie miałoby to dla majątku firmy i ciągłości działalności
Tu widać największą praktyczną różnicę. W jednoosobowej działalności gospodarczej przedsiębiorstwo nadal pozostaje związane z konkretną osobą, ale wybór wspólności majątkowej i uporządkowanie relacji między partnerami mogłoby zmniejszyć chaos przy zakupach firmowych, finansowaniu czy rozdzielaniu składników majątku. Ja szczególnie zwracam uwagę na sytuacje, w których sprzęt, samochód, lokal i środki obrotowe są kupowane z mieszanki prywatnych i firmowych pieniędzy. Bez jasnych reguł trudno potem odpowiedzieć, co naprawdę należy do kogo.
| Obszar | Stan dziś | Co dawałby projekt | Znaczenie dla przedsiębiorcy |
|---|---|---|---|
| Majątek prywatny i firmowy | Brak automatycznej wspólności między partnerami | Możliwość wyboru wspólności majątkowej | Łatwiej ustalić, co jest wspólne, a co pozostaje wyłącznie firmowe |
| Dziedziczenie | Partner nie dziedziczy ustawowo | Dziedziczenie testamentowe i zwolnienie z podatku od spadków i darowizn | Można bezpieczniej przekazać sprzęt, środki albo prawa do udziałów |
| Reprezentacja | Trzeba działać na podstawie zwykłych pełnomocnictw | Wprost przewidziane uprawnienia do działania przed sądami i administracją | Mniej problemów przy urzędach, banku i kontrahentach |
| Ciągłość JDG | Potrzebny testament, pełnomocnictwa i plan sukcesji | Projekt wzmacniał ochronę partnera, ale nie zastępował planu sukcesyjnego | Mniejsze ryzyko paraliżu firmy po nagłym zdarzeniu |
W tym miejscu łatwo o błąd: wiele osób zakłada, że sama umowa rozwiąże problem wspólnej firmy. Nie rozwiąże. Jeśli biznes ma działać „dla was obojga”, trzeba go zbudować na właściwej strukturze prawnej, a nie na założeniu, że związek załatwi sprawy własnościowe. I właśnie tu dochodzimy do podatków, bo tam marketingowe obietnice zwykle zderzają się z rzeczywistością.
Podatki i rozliczenia bez złudzeń
Największe oczekiwania zwykle dotyczą wspólnego PIT-u, ale to właśnie tutaj trzeba być najbardziej ostrożnym. Projekt zakładał możliwość wspólnego rozliczenia po pełnym roku podatkowym, jednak realna korzyść zależałaby od źródła dochodów i formy opodatkowania. Jeśli ktoś prowadzi JDG na podatku liniowym 19% albo na ryczałcie, przestrzeń do oszczędności byłaby dużo mniejsza niż u osób rozliczających się według skali.
Dzisiejsze zasady dla małżonków dobrze pokazują tę logikę: wspólne rozliczenie nie działa przy podatku liniowym, a przy ryczałcie bywa mocno ograniczone. To oznacza, że dla przedsiębiorcy nie ma sensu zakładać automatycznej ulgi tylko dlatego, że pojawia się nowy model związku. Najpierw trzeba policzyć strukturę dochodów, a dopiero potem emocjonalnie oceniać zmianę prawa.
- Jeśli jedna osoba ma dochody z etatu, a druga z działalności opodatkowanej na skali, wspólne rozliczenie mogłoby być realnie korzystne.
- Jeśli obie osoby są na liniówce, korzyść podatkowa może być niewielka albo żadna.
- Jeśli w grę wchodzi ryczałt, trzeba sprawdzać szczegóły bardzo ostrożnie, bo tam zwykle pojawiają się ograniczenia.
- Jeśli celem jest tylko zmniejszenie podatku, czasem lepiej działa uporządkowanie formy prowadzenia firmy niż czekanie na zmianę prawa.
Podatki są ważne, ale nie zastępują planu awaryjnego. Dla firmy często większe znaczenie mają dokumenty, które pozwalają działać bez przestoju, jeśli życie zaskoczy was w najmniej wygodnym momencie.
Jak przygotować firmę i dokumenty, nawet jeśli przepisy wrócą później
Ja na miejscu przedsiębiorcy zrobiłabym jedną rzecz od razu: odłączyłabym emocje od organizacji. Jeśli firma ma przetrwać kryzys, trzeba mieć porządek w papierach niezależnie od tego, jak zakończy się spór o regulację związków nieformalnych. W praktyce chodzi o kilka konkretnych kroków, które pomagają zarówno dziś, jak i po ewentualnej zmianie prawa.
- Spisz, co należy do firmy, a co jest prywatne: komputer, samochód, domena, licencje, środki na rachunku, sprzęt, towar.
- Sprawdź, czy najważniejsze rzeczy są kupione na osobę, na firmę czy wspólnie, bo od tego zależy późniejsza kontrola nad majątkiem.
- Przygotuj testament i uporządkuj kwestie sukcesji, zamiast liczyć na „załatwienie spraw po fakcie”.
- Jeśli prowadzisz JDG, rozważ zarządcę sukcesyjnego, bo to nadal jedno z najpraktyczniejszych narzędzi ciągłości firmy.
- Ustal pełnomocnictwa do banku, urzędów i kontrahentów, żeby partner mógł działać bez chaosu.
- Jeśli chcecie pracować razem zawodowo, wybierzcie spółkę albo inną formę współpracy, zamiast opierać wszystko na relacji osobistej.
Takie przygotowanie ma jeszcze jedną zaletę: pozwala spokojnie ocenić, czy przyszła zmiana prawa w ogóle przyniesie coś więcej niż tylko wygodniejszą nazwę dla tego, co i tak trzeba zabezpieczyć samodzielnie. I właśnie na tym etapie najlepiej widać, co z tego sporu wynika dla osób planujących wspólny biznes.
Co z tego wynika, jeśli planujesz wspólny biznes
Najkrócej mówiąc: nie warto czekać z decyzjami firmowymi na ustawę, która dziś nie obowiązuje. Jeśli para planuje wspólną działalność, to struktura prawna firmy, sposób opodatkowania i plan sukcesji są ważniejsze niż sam polityczny kierunek zmian. W praktyce najbardziej wygrywają osoby, które już teraz mają uporządkowane własność, pełnomocnictwa i dokumenty firmowe.
- Nie myl związku z formą prowadzenia firmy. To dwa różne porządki prawne.
- Nie zakładaj automatycznego wspólnego podatku. Korzyść trzeba policzyć, a nie tylko założyć.
- Nie zostawiaj sukcesji na później. Testament i plan działania są potrzebne niezależnie od wyniku debaty.
- Jeśli biznes ma być wspólny, zbuduj go formalnie. Spółka daje więcej pewności niż sama dobra wola.
Na dziś, po wecie z 17 lipca 2026 r., temat pozostaje politycznie żywy, ale prawnie nie zmienia jeszcze twojej firmy. Jeśli dotyczy cię osobiście albo zawodowo, potraktuj go jak sygnał do porządkowania dokumentów, a nie jak gotowe rozwiązanie. To zwykle daje większe bezpieczeństwo niż czekanie, aż prawo samo domknie najtrudniejsze sprawy.
